(Nie) zabijaj,czyli krótka rozprawa o karze śmierci.

1258883159_by_andreu_600

Ci, którzy zdążyli mnie nieco poznać , wiedzą, iż bardzo często poruszam na swoim blogu tematy „niepopularne”, trudne, kontrowersyjne, skłaniające do refleksji. Jednym z nich jest z pewnością kara śmierci. Pierwszy raz nad tym problemem pochyliłam się po obejrzeniu filmu „Zielona Mila”. Jest to zresztą jedna z tych pozycji kinowych, do której nieraz wracam. Nie bez powodu. Jestem wybrednym widzem i nie jest łatwo zadowolić mnie czymś przeciętnym, bez polotu, czy ważnego przekazu. Jednak „Zielona mila” – pomimo swej trudnej tematyki – nie tylko zatrzymała mnie przed ekranem, lecz także wywołała falę silnych emocji i skłoniła do głębokiej refleksji nad życiem i śmiercią.

 

Żeby za bardzo się nie rozwlekać- przypomnę tylko to, co istotne. Akcja toczy się w luizjańskim więzieniu Cold Mountain, na bloku E, gdzie trafiają więźniowie skazani na karę śmierci. Któregoś dnia doprowadzony zostaje nowy więzień, John Coffey. Potężny, czarnoskóry mężczyzna oskarżony o brutalne zamordowanie dwóch białych dziewczynek. Wszystkie dowody wydają się świadczyć o jego winie. Zostaje bowiem znaleziony klęczący przy nich , cały we krwi. Jednak – jak już będziemy się mogli dowiedzieć kilka chwil później – nie on jest prawdziwym sprawcą tej makabrycznej zbrodni, lecz Dziki Bill.

Jestem osobą, która z łatwością wychwytuje z pozoru mało istotne szczegóły. A jest ich co najmniej kilka. Wszystkie koncentrują się na Coffy’m i mają odniesienie do….Biblii! – Coffy’ego można porównać do biblijnego Goliata. Jednak w przeciwieństwie do filistyńskiego wojownika, jest łagodny jak baranek. Baranek Boży? Można to tak ująć. Skazany został niewinnie. W czasie odsiadki uczyni niejeden cud (wskrzeszenie, uleczenie obłożnie chorej, przepowiedzenie przyszłości), a i inicjały ma identyczne, jak Jezus Chrystus. Strażnik Percy (grany przez Douga Hutchisona) to persona diaboliczna, postać iście szatańska, zło wcielone. Inni bohaterowie filmu przeciwnie: bywają momenty, gdy się modlą, zastanawiają nad życiem po śmierci, a nawet widzą anioły. Ale trochę zaczynam zbaczać z tematu…:).

 

Film atutów ma wiele: znakomita obsada, mocny temat, a nade wszystko emocje. Tych nie brakuje. Podczas oglądania filmu wylałam morze łez. „Zielona mila” dotyka nie tylko problemu kary śmierci , lecz także kwestii rasizmu (bardzo dobitnie widać to w książce St. Kinga pod tym samym tytułem, na podstawie której powstał film.). Obraz egzekucji skazańców jest dla mnie wstrząsający. Brutalny, jak nieraz bywa rzeczywistość. Najbardziej boli śmierć niewinnego Coffey’a.

 

Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.
Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.
Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale.
Źródło: Katechizm Kościoła Katolickiego, 2267

 

W zasadzie na tym, co podaje Katechizm Kościoła Katolickiego , jako osoba wierząca i praktykująca – mogłabym poprzestać. Abstrahując jednak od wiary – uważam, że kara śmierci to niezbyt dobre rozwiązanie. Wcale nie daje ona gwarancji, że poziom przestępczości spadnie. Poza tym przemoc rodzi przemoc, a śmierć rodzi śmierć. Na świecie jest już tego wystarczająco wiele. Zemsta (czy też sprawiedliwość jak kto woli) nie przywróci życia zmarłemu, nie naprawi wyrządzonej nam szkody. Kara śmierci nigdy nie będzie adekwatna do największej nawet zbrodni. Ona degraduje i dehumanizuje wszystkich, którzy w tym procesie uczestniczą. Ponadto zniża nas do poziomu sprawcy. Popierając karę śmierci , daję ciche przyzwolenie na zło.Poza tym istnieje przecież możliwość błędów proceduralnych, ryzyko wielu nadużyć. Polskie więziennictwo – w stosunku do innych krajów europejskich – ma bardzo niskie standardy (przynajmniej z taką wzmianką się spotkałam w sieci). Kara śmierci może się stać narzędziem popełniania morderstwa (poprzez wprowadzenie sądu w błąd i/lub celowe, niesprawiedliwe działanie sądu), a także sposobem na usunięcie przeciwników politycznych. Myślę, że prawdziwą karę przestępca gotuje sobie sam. Jest nią dożywotnie więzienie, najlepiej – bez możliwości opuszczenia go w inny sposób, niż przez naturalną śmierć. Każda kara ma wychowywać, zaś kara śmierci nie wychowuje. Ona eliminuje, nie dając miejsca procesowi resocjalizacji.

To tylko kilka moich przemyśleń w tym temacie. A jakie jest Twoje zdanie?

 

 

 

Reklamy

7 uwag do wpisu “(Nie) zabijaj,czyli krótka rozprawa o karze śmierci.

  1. świechna

    Przykład USA świetnie pokazuje na czym polega problem. Po pierwsze ciarki chodza po plecach, gdy niewydolny system skazuję na tę karę osobę niewinną … takich znanych przypadków zaledwie w tym jednym kraju jest kilkaset … oprócz sytuacji, gdy powstrzymano się od wykonania wyroku i udowodniono niewinność, mówię też o sytuacjach, gdy wiadomo, że ukarany nie był przestępcą. Po drugie … jaka zbrodnia zasługuje na karę śmierci? Jedno zabójstwo, dwa zabójstwa? To co extra dodać dla kogoś kto zabił trzech? W USA poza zjawiskiem morderców seryjnych jako psychopatów jest jeszcze proste zjawisko, że jeśli czapa grozi za zabicie jednego policjanta to znaczy, że opłaca się w pościgu zabić pięciu, byle tylko mnie nie złapali. To dość logiczne. Poza tym wg mnie kara powinna być dotkliwa … może i czekanie na śmierć bywa dotkliwe, ale nie zawsze moim zdaniem wystarczy 🙂 I dodam do tego jeszcze przekonanie, że są rzadkie przypadki, gdy delikwent naprawde nie daje nadziei na cokolwiek. Moje zdanie jest takie, że jeśli (ale lepiej, żeby nie) kara śmierci, to z pewnością nie w procesie poszlakowym A zdanie Kościoła na ten temat jest oczywiście kulawe, bo albo „nie zabijaj” albo „zabijaj”. Kombinują tak, żeby ułożyć pod siebie. Kurcze, i jak tu być wierzącym, gdy nawet zawodowcy sa zdania, że to wszystko jakieś brednie.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

      1. świechna

        Wiesz, dar rozumu i sumienia jakoś nie rozwiązał tej kwestii w Stanach. Z jednej strony mają oni spektakularny dostęp do adwokatów, bo jest ich ogrom, z drugiej oczywiście system kulał i kuleje z powodu rasizmu, w końcu czasami skazywano ludzi, bo byli czarni, a czasami uniewinniano bo byli czarny (sprawa OJ Simpsona chociażby). No i totalny brak resocjalizacji. Europa też się z tym systemem zmaga z innej mańki z kolei. Tutaj zakaz kary śmierci idzie w stronę przegięcia i udogadniania skazanym życia, a to z kolei kłóci się ze społecznym odczuciem sprawiedliwości, co też jest niebezpieczne. A na gruncie polskim największy problem mamy z karaniem natychmiastowym i nieuniknionym (bo taka powinna być kara w przypadku przestępstw drobnych, jeśli ma złoczyńcę zniechęcać) oraz zjawisko niewielkiej szkodliwości społecznej – spadek po poprzednim systemie, który jest brednią. Nie silę się na bycie naprawczynią systemu, widzę jego dziury, ale to widzi wielu i niekoniecznie coś z tego wynika. Trudno jest mi też rozstrzygnąć czy jestem za czy przeciw karze śmierci, raczej mogę wskazać w jakiej sytuacji absolutnie nie powinna być zasądzana.

        Dziękuję za docenienie. Piszę tak dużo, bo poruszasz ciekawe kwestie 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Zib

    Sprawa jest oczywista bez wzgledu na mamrotania i tu obecnych przeciwnikow kary smierci,ktorzy jednoczesnie optują za zabijaniem niewinnych nienarodzonych, śmierc jako kara nie powinna być w zasięgu sądów ludzkich.
    Śmierć jako obrona przed kolejnymi ,często brutalnymi, morderstwami osobnikowxna przepustkach albo nawet w samych więzieniach jwst prawem społeczenstwa do samoobrony i nikt nie ma prawa nas tego pozbawiać. Co do statystyk to o wiele wiecej osob zgineło w wyniku nie zastosowania kary smierci niź wxwyniku jej zastosowania, choc oczywiscie wina powinna byc niewątpliwa!
    Pozdrawiam☺

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s